Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tanya Valko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tanya Valko. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 czerwca 2014

Tanya Valko - "Arabska krew"



Marysia Bin Laden, jedna z głównych bohaterek powieści Tanyi Valko, dla których tłem są kraje arabskie, odnajduje swoją matkę Dorotę w Arabii Saudyjskiej po wielu długich latach rozłąki. 

Początkowo kontakty między obiema kobietami są trudne, a nawiązania więzi nie ułatwiają im porywcze charaktery. Dorocie wydaje się, że jej córka wciąż jest małą dziewczynką. Tymczasem Miriam to piękna dwudziestokilkuletnia kobieta, na wskroś przesiąknięta arabską kulturą, dla której matka jest tak naprawdę obcą osobą. Musi minąć wiele czasu, by zarówno Dorota, jak i Marysia odnalazły więź, która może łączyć jedynie matkę z córką. Ociepleniu stosunków między nimi ma służyć podróż do kraju, w którym obie kiedyś razem mieszkały. Do Libii. Nie wiedzą, co je tam czeka...

"Arabska krew" ukazuje losy narodu libijskiego w przededniu i w czasie trwania arabskiej wiosny, rewolucji, jaka ogarnęła kraje Półwyspu Arabskiego w 2010 oraz 2011 roku. Losy Marysi i Doroty, które bezwiednie stają się świadkami rodzącej się wojny, splatają się z losami rewolucjonistów libijskich. To w tych bolesnych, pełnych cierpienia czasach obie kobiety zrozumieją, co stanowi dla nich najcenniejszą wartość.

Rewolucja pożera własne dzieci, chyba Danton to powiedział. Miał rację, a potwierdzenie jego słów można odnaleźć w recenzowanej przeze mnie książce. "Arabska krew" to swoisty "danse macabre", w którym synowie jednego narodu przelewają krew w bratobójczej walce. W walce o wolność, petrodolary, władzę i zachowanie dawnego porządku.

"Arabska krew" to bardzo trudna do czytania powieść. Choć jej bohaterowie są fikcyjni, to ich losy przeżywa się tak, jakby byli prawdziwymi ludźmi. Trzeba być człowiekiem silnym psychicznie, by udźwignąć ciężar gatunkowy, który ze sobą niesie. Bo jeśli choć ułamek wydarzeń przedstawionych na kartach książki miał swe odzwierciedlenie w rzeczywistości, to Libijczycy zapłacili za wolność cenę najwyższą z możliwych...

sobota, 1 września 2012

Arabska córka


"Arabska córka" to kontynuacja przeczytanej przeze mnie w styczniu "Arabskiej żony", opowieści o losach młodej Polki, która zrządzeniem losu poślubiła atrakcyjnego Libijczyka.

Drugą część opowieści poznajemy z perspektywy Miriam, starszej córki Doroty. Po dramatycznych przejściach Dorota ucieka z Libii razem z małą Darin. Marysia zostaje w Libii pod opieką ukochanej babci. Dziewczynka dorasta bez matki, początkową tęskni za nią, z czasem udaje się jej tę tęsknotę w sobie stłumić. Ojczyzną Miriam jest najpierw Libia, potem zaś staje się nią Ghana, dokąd wyjeżdża z prawie całą swoją libijską rodziną.

W Ghanie dziewczynka zawiera pierwsze przyjaźnie, dorasta otoczona miłością babci i ulubionej ciotki Maliki, wreszcie poznaje, czym smakuje gorycz zdrady oraz jak okrutni mogą być mężczyźni. Jednak mimo wielu nieszczęść, jakie ją spotykają, Marysia nie poddaje się, i uczy się żyć dalej. Radość odnajduje w zwykłości dnia codziennego.

Choć wydaje się, że zapomniała o swej blondwłosej matce i polskiej ojczyźnie, gdzieś na dnie jej świadomości kryje się tęsknota za nimi obiema. Dopiero gdy babcia wyznaje jej prawdę o Ahmedzie, własnym synu, a ojcu Miriam, młoda dziewczyna wybacza matce fakt "porzucenia"...
"Arabska córka" to dla mnie opowieść o sile, jaka drzemie w kobietach. O tym, że więzy krwi mogą pokonać zarówno odległość liczoną w tysiącach kilometrów, jak i nienawiść na tle etnicznym i narodowym.

Druga część opowieści o rodzie Salimich, podobnie jak pierwsza, także przybliża zwyczaje oraz obyczaje arabskiej części świata. Przybliża nam mentalność i prawa rządzące tym regionem kuli ziemskiej. To smaki, zapachy oraz barwy, które można spotkać tylko i wyłącznie tam. To kolorowe stroje i blichtr skrzący się luksusem, a z drugiej strony krew, bieda, pot, łzy i macki sięgającej wszędzie Al - Kaidy. Nawet w stronę Miriam...

Spotkałam się z zarzutem, że w kontynuacji "Arabskiej żony" jej autorka powtórzyła niemal słowo w słowo sporo fragmentów z pierwszej części. Mimo iż tak jest w istocie, w ogóle mi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie - zastosowanie takiego "zabiegu literackiego" pozwoliło mi przypomnieć sobie ogólny rys "Arabskiej żony".

"Arabską żonę" polecam miłośnikom powieści obyczajowych, a także arabskich klimatów.

środa, 11 stycznia 2012

Arabska żona


W "Arabskiej żonie" Tanyi Valko mamy do czynienia z historią Doroty, która podczas imprezy w barze poznaje Ahmeda i niemal od razu się w nim zakochuje. Dorota wychowuje się bez ojca, mieszka w małym miasteczku, więc śniady Arab staje się dla niej odzwierciedleniem księcia z bajki. 

Kiedy Dorota uświadamia sobie, że jest w ciąży z Ahmedem, decyduje się za niego wyjść, wciąż przeświadczona o jego dobroci. Początkowo ich życie przypomina sielankę, z czasem jednak Ahmed pod wpływem wypijanego alkoholu ujawnia swoją prawdziwą twarz. Główna bohaterka książki nie chcąc dawać mężowi powodów do zazdrości, rezygnuje z własnych ambicji, izoluje się też od przyjaciół, cały swój czas poświęcając opiece nad córeczką Marysią.

W szóstym roku życia dziewczynki, Dorota decyduje się wyjechać wraz z mężem i dzieckiem do Libii, początkowo tylko w odwiedziny, potem pozostaje w tym egzotycznym kraju, mając nadzieję na lepszą egzystencję. Tam jednak przekonuje się, że człowiek, z którym spędziła dziesięć lat życia wcale nie jest taki, jak jej się wydawało...

Dzięki lekturze "Arabskiej żony" mogłam bliżej poznać kulturę i obyczaje, jakie panują w Libii. Na porządku dziennym jest tam chirurgiczne przywracanie dziewictwa, czy wydawanie wykształconych dziewcząt za mąż wbrew ich woli. Do tradycji należy w Libii organizowanie ogromnych przyjęć, na których serwuje się lokalne potrawy. Czytając książkę, mogłam sobie wyobrazić jak wyglądają i spróbować poczuć ich smak.

Podczas czytania bardzo przeszkadzał mi brak jednoznacznego określenia czasu akcji, w jakim dzieje się powieść. Musiałam się domyślać, że początkowo chodzi o lata osiemdziesiąte XX wieku i pierwsze nowego tysiąclecia. Niekiedy otwierałam oczy ze zdumienia, ponieważ nie mogłam pojąć, że w szpitalu, w zdaje się cywilizowanej Polsce, mogły panować tak okropne warunki. Albo że dla ludzi z prowincji Arab równa się brudas i analfabeta. Myślę, że od tego czasu trochę się zmieniło i Polacy już nieco inaczej postrzegają ludzi o ciemniejszej karnacji, są także bardziej tolerancyjni dla odmienności religijnej, nawet pomimo ataku na World Trade Center. 

Naiwność Doroty momentami mnie porażała. Mimo tego co się działo, ona wciąż kochała Ahmeda i uważała, że się zmieni. Dopiero ostateczny wstrząs przyniósł otrzeźwienie i pozwolił jej spojrzeć prawdzie w oczy.

Mimo że historii podobnych do tej opisanej w "Arabskiej żonie" jest wiele, książka bardzo mi się podobała (choć szczerze muszę przyznać, że podczas czytania pewnych opisów czułam obrzydzenie...). Z chęcią sięgnę po drugą część powieści, by dowiedzieć się, jak potoczyły się dalsze losy Doroty, Marysi oraz ich bliskich i przyjaciół.