środa, 14 listopada 2012

Ksawery De Montepin - "Kwiaciarka"



"Kwiaciarka", napisana przez Ksawerego De Montepin, pisarza żyjącego na przełomie XIX i XX wieku, opisuje historię hrabiny Marceli de Lagarde, która chcąc uniknąć skandalu, mogącego wykluczyć ją z towarzystwa, wraz ze swoim wspólnikiem dopuszcza się okrutnej zbrodni. Na skutek fatalnych wręcz zbiegów okoliczności, winą za nią zostają obarczeni dwaj niewinni mężczyźni.

Hrabina de Lagarde grając nieutuloną w żalu wdowę, cieszy się niezasłużoną wolnością, podobnie jak jej wspólnik. Nie wie jednak, że w każdej chwili jej los może się odmienić...

Mimo iż recenzji "Kwiaciarki" jest w Internecie stosunkowo dużo, nie chcę zdradzać zbyt wiele na temat fabuły powieści.

Miejscem akcji "Kwiaciarki" jest dziewiętnastowieczny Paryż, pięknie zresztą odmalowany przez De Montepina. W stolicy Francji z tamtego okresu czytelnicy powieści spotkać mogą zarówno ludzi wywodzących się z wyższych sfer, jak i pospolitych złodziei, grających uczciwie żyjących obywateli. Tak szczegółowo odmalowany Paryż stanowi niewątpliwy atut książki francuskiego pisarza.

Bardzo lubię powieści, w których kryje się jakaś tajemnica, i na poznanie jej byłam nastawiona podczas czytania "Kwiaciarki". Według mnie nie jest ona jednak powieścią stricte kryminalną, a psychologiczno-obyczajową.

Przyznam więc szczerze, iż momentami książka wydawała mi się nieco nudna, najpewniej z tego względu, że nie do końca otrzymałam to, czego się spodziewałam. Jednak w miarę rozwoju akcji byłam coraz bardziej zaciekawiona tym, w jaki sposób potoczą się losy poszczególnych bohaterów. Książka rozbudziła moje zainteresowanie na tyle, że w najbliższym czasie sięgnę po jej drugą część, by skonfrontować swoje wyobrażenia na ten temat, z rzeczywistością wykreowaną przez De Montepina.

Większość rozdziałów w książce była stosunkowo krótka, co bardzo mi odpowiadało. Za kolejną zaletę uważam dość duży druk, zwłaszcza jeśli ktoś, tak jak ja, ma problemy ze wzrokiem. Tym co mi przeszkadzało podczas czytania, a na co mimowolnie zwracam uwagę, były pojawiające się od czasu do czasu literówki oraz inne błędy - korektor z wydawnictwa powinien był - według mnie - bardziej się postarać.

Jeżeli wspomnieć jeszcze samą fabułę powieści - czasami miałam ochotę "tupnąć nogą" na to, że prawdziwi sprawcy zbrodni są wolni, a na śmierć skazuje się niewinnych ludzi. Mimo tego, czas poświęcony na lekturę "Kwiaciarki" nie był z pewnością czasem straconym.

6 komentarzy:

  1. U mnie Kwiaciarki cały czas czekają, aż znajdę wiecej czasu, by przeczytać oba tomy od razu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sabiniu, myślę, że "Kwiaciarka" powinna Ci się spodobać. Dla mnie oba tomy naraz to jednak trochę za dużo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze mówiąc nie słyszałam o tej książce , ale skoro piszesz , że czas spędzony nad nią nie był stracony to może kiedyś się na nią skuszę :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panna - Cotto, skuś się kiedyś, skuś. ;-)

      Usuń
  4. Jest kolejna część Kwiaciarki, nie czytałam co prawda żadnej ale mam obie z biblioteki. Pozdrawiam. Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katarzyno M., wiem, że jest druga część "Kwiaciarki". Pisałam o tym w poście. Mam ją nawet w domu.
      Również Cię pozdrawiam.

      Usuń